Jerozolima trip

Wiekowa już Corolla na izraelskich blachach, mknie przez przedmieścia Jerozolimy...

Izrael, przedmieścia Jerozolimy 

Wiekowa już Corolla na izraelskich blachach, mknie przez przedmieścia Jerozolimy. W środku panuje totalny bałagan, rozrzucone papiery, puszki po energetykach, płyty CD itp.

Za oknami leniwie przesuwają się jałowe wzgórza, ciągnące się kilometrami, brutalnie poprzecinane licznymi tunelami. Złociste promienie słońca tańczą przed moimi oczami, rozświetlając drobinki kurzu na szybie auta.

Z radia cicho sączą się gardłowe dźwięki hebrajskiego języka. Niski tembr głosu, energicznie wypowiadający frazy w rytm muzyki, zdradza, że właśnie trwa pasmo reklamowe.

Kierowca – młody Izraelczyk o szlachetnych rysach twarzy, szczupłej sylwetce i na swój sposób hipsterskim stylu – zupełnie nie pasuje do stereotypowego obrazu Żyda, który mam w głowie. Jego roztrzepane, gęste, czarne włosy, „rajbany” i bijący od niego rock’n’rollowy luz bardziej przywodzą na myśl wokalistę brit-popowej grupy.

- Where are you from guys? Pyta ze wschodnim akcentem.
- Poland! - odpowiadam
- Yeeah nice — Holland. Amsterdam nice city!
- No, Po-land - zaprzeczam
- Ohh Poland, sorry. Polin! - pielgrzymka religijna śladami Jeshu? - pyta nasz kierowca z lekkim uśmiechem

Trochę czuje się zawiedziony, iż wyrwałem naszego nowego kompana z błogiej krainy: tulipanów, wiatraków, coffee shopów, czerwonych ... brutalnie przenosząc go, no właśnie gdzie … do "Polin"? 

Zastanawiam się o czym pomyślał - Oświęcim, Jedwabne, piece krematoryjne, a może chociaż „Lewandowsky”? Jaki obraz mojego rodzimego kraju może nosić młody Izraelczyk? (hmm..)

Nie raz, odpowiadając Poland, doświadczyłem lekkiej konsternacji u izraelskich rozmówców czy wręcz zakłopotania. Może lepiej pozostać przy Holland? Albo chociaż Slovakia - brzmi tak neutralnie, niewinnie.

Patrzcie tutaj? - Kierowca Dawid pokazuje palcem na wysypisko śmieci na wzgórzach.

Moje oczy akomodują, skanując szczegóły szybko poruszającego się terenu, przywodzące na myśl zabudowania, niby garaże, gruzy, slumsy?

- To Beduini. Mieszkają tutaj na dziko - bez prądu, kanalizacji, wi-fi 🙂 - zaśmiał się Dawid.

Beduini w Izraelu? Próbuję łączyć fakty, przywołując obrazek pustynnego jeźdźca na wielbłądzie.

Żyją tu od lat. Ciągnie dalej młody Żyd - rząd zaproponował im mieszkania, ale oni nie chcą o tym nawet rozmawiać, wolą żyć w swoich prowizorycznych osiedlach. Nie wygląda to dobrze, psuje obraz miasta, ale ciężko coś z tym zrobić.

Mijamy wzgórza oświetlone zachodzącym słońcem. W radiu słychać newsowy dżingiel, poważny ton wypycha z siebie gardłowe hebrajskie głoski. Pulsująca muzyka w tle buduje stopniowo lekkie napięcie. Przyłapuję się, iż próbuje zrozumieć o czym mówi prowadzący, niestety nie mam nawet najmniejszego punktu zaczepienia.

- Około pół kilometra od nas był atak na checkpoint (wewnętrzny punkt graniczny), został ostrzelany z karabinu maszynowego. Zginął żołnierz Izraelski - mówi Dawid.

Nie wiedząc, co odpowiedzieć, z frapującą miną kiwam głową na boki, próbując w ten sposób wyrazić jakiś gest solidarności z zabitym, a tym samym z całym narodem izraelskim.

- Palestyńczycy? - pytam
- Tak
- Blisko, czy coś nam grozi?

- Raczej nie, po takim ataku, jest zazwyczaj dłuższy okres spokoju. Oni głównie atakują żołnierzy, ostatnio było spokojnie, ale chyba za długo - odpowiada wyczerpująco kierowca.

- My oprócz granic zewnętrznych mamy też wewnętrzne, wróg może czaić się wszędzie. Żyjemy razem od lat, to bardzo skomplikowany problem. Za dużo przelanej krwi po obu stronach, próbujemy się uczyć żyć razem, ale to bardzo trudne, za dużo zaszłości.

Zdziwiła mnie tak dojrzała wypowiedź dość młodego człowieka. Prędzej oczekiwałbym jakiegoś soczystego hebrajskiego „kurwa.”.

Mkniemy dalej przez skrzyżowania, otacza nas typowa bliskowschodnia miejska zabudowa.

– Zaraz wjedziemy w dzielnicę palestyńską, więc zakręć szybę – mówi kierowca, wskazując na korbę w drzwiach po mojej stronie.
- Czy tu jest niebezpiecznie? - pytam.
- Dla was nie, dla mnie tak. Mogą obrzucać samochód kamieniami, mam specjalną folię naklejoną na szyby. 
- Kamienioodporną? - pytam 
- Szybę zbiją, ale dzięki niej kamienie i odłamki nie wpadną do środka - oznajmia kierowca.
- Dość łatwo można odróżnić gdzie żyją Palestyńczycy, a gdzie Żydzi - stwierdza Dawid.
- Widzicie dachy? Tam są takie jakby bańki, to systemy ogrzewania wody. Niektóre są białe, a niektóre czarne. Z czarnymi to budynki należące do palestyńczyków, białe to żydowskie domy - mówi.

folia kamienioodporna
"Kamienioodporna" folia naklejkona na szyby izraelskich samochodów
"Bliskowschodnia fotowotaika" - słoneczny podgrzewacz wody z dwoma zasobnikami, oraz na dole panele podgrzewające przepływającą wodę.

- Tutaj zaraz będę musiał was wysadzić na dzielnicy ortodoksów, stąd będziecie mieli blisko już do hosteli i starego miasta. 

Trochę posmutniałem na myśl, że zaraz ktoś przegoni mnie z błogiego tronu, którym okazał się fotel starej Toyoty, w której mknąłem, podziwiając skąpaną w wieczornym słońcu Jerozolimę. Po dniu spędzonym z 25-kilogramowym plecakiem i przejechaniu 400 km różnymi autostopami, wizja dalszej wędrówki napawała mnie umiarkowanym niepokojem. Mimo to ciekawość, co będzie dalej, jest silniejsza, a ja zaczynam czuć, jak powoli uwalnia się koktail kortyzolowo-dopaminowy.

jerozolima
To Łódź, to Poznań? Nie to Jerozolima!

Me'a Sze’arim tak śpiewna nazwa (hebr. מאה שערים, dosłownie „sto bram” lub „stukrotna”) to jedna z najstarszych dzielnic żydowskich w Jerozolimie i w całym Izraelu. Jest zamieszkana głównie przez żydów ortodoksyjnych. Żyjących wg zasad Tory czyli pięcioksięgu mojżeszowego

Me'a Sze’arim przywitała nas chłodem wieczoru, chaotyczne budynki z piaskowca opasane kilometrami kabli ciągnących się po elewacjach, zwisające pnącza z budynków, przybierające przedziwne formy wprowadziły by w osłupienie niejednego elektryka. Człowiek nawet nie stara się zrozumieć, dlaczego? Jak? 

Dopiero po chwili spostrzegłem, że w Jerozolimie jest zupełnie zimno, jak różnica jest pomiędzy ciepłym Ejlatem na południu kraju, a Jerozolimą na północy. Jest wieczór a my nie mamy noclegu, czas się za czymś rozejrzeć…

CDN.

jerozolima
Niesamowite przypominające rzymskie miasta wąskie uliczki Jerozolimy.

Autor

Daniel Wiśniewski

Fotograf, Blogger, Giżycczanin, specjalista od e-commerce i e-marketingu.

Zobacz też

Jerozolima "Boże" Targowisko

Święte miasto, tygiel trzech religii.

zobacz
ALIBABA MY COUNTRY - Na stopa z palestyńską ekipą (cz. 1/2)

Stopem z palestyńską ekipą, trochę o problemie palestyńsko-izraelskim.

zobacz
Jak przygotować się na wyprawę do Indii

Indie przyciągają rocznie miliony turystów z całego świata, którzy szukają niezapomnianych doświadczeń, egzotycznych krajobrazów i […]

zobacz
Kair afrykański kocioł

Egipt to państwo, które przede wszystkim kojarzy się turystom z piramidami, nadmorskimi...

zobacz
Alibaba My Country - troche o konflikcie palestyńsko-izraelskim (cz. 2)

– „Oułłl yeah, Ded Sii!i” – krzyczy mi do ucha Roman, z niesamowicie jankeskim akcentem.

zobacz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej outsiderów?

Spodobało się wam nasze podejscie do odkrywania świata, to zapraszamy Cię na nasz kanał na youtubie.
ZOBACZ NA YOUTUBE
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram